5 najlepszych filmów 12. Mastercard OFF Camera

Dwunasta edycja festiwalu Mastercard OFF Camera przeszła do historii. W trakcie dziesięciu dni krakowskiego święta kina niezależnego obejrzałem dwadzieścia cztery filmy i poznałem przynajmniej dwa nazwiska, na które w przyszłości zwrócę swoją krytyczną uwagę. By podsumować jedno z moich ulubionych filmowych wydarzeń roku, zbieram w jednym miejscu pięć najlepszych tytułów, które miałem przyjemność zobaczyć w ramach festiwalu. Kto był moim tegorocznym ulubieńcem?


5. All About Nina (Panorama)
reż. Eva Vives

Jak przystało na rasową stand-upperkę, występy Niny Geld pełne są ciętego dowcipu, sarkazmu, a wulgarne żarty nierzadko przekraczają granicę dobrego smaku. Dla bohaterki, w której rolę w niezwykle przekonujący sposób wciela się popularna amerykańska aktorka Mary Elizabeth Winstead, humor oraz sceniczna aktywność stają się okazją do odreagowania życiowych dramatów i wykrzyczenia buzujących w niej emocji. Nina postanawia dać sobie drugą szansę, jaką ma być zerwanie toksycznej relacji z żonatym mężczyzną i przeprowadzka do Los Angeles. Na miejscu poznaje Rafe’a (w tej roli popularny raper Common), który jest całkowitym przeciwieństwem poprzedniego partnera. Nie jest łatwo przejść ze skrajności w skrajność, o czym przekonuje się Nina, starająca się poukładać nie tylko swoje życie prywatne, ale także zawodowe.*

Zestawienie pięciu najlepszych filmów 12. Mastercard OFF Camera otwiera film, którego w trakcie Festiwalu bardzo potrzebowałem. Choć nie jest to też kino łatwe, a – wręcz przeciwnie – niosące ze sobą niemałą dawkę emocji, pozwoliło mi złapać oddech, niezbędny podczas natłoku trudnych festiwalowych filmów. Długo zastanawiałem się pomiędzy All About Nina a Jellyfish, drugim filmem na OFF Camerze, w którym pojawia się stand-up. Ten pierwszy jednak wydaje się propozycją znacznie świeższą pod względem klimatu, scenariuszowo nieco sztampową i niekiedy prostą, ale mającą pazur, który sympatycznie podrapuje nas od samego początku. Pod ciętym humorem kryje się wielka emocjonalność i wrażliwość kobiety, która założyła na siebie maskę twardej babki, zaliczającej po pijaku kolejnych mężczyzn. I nie trzeba lubić stand-upu, żeby czerpać z All About Nina. Bo ja na przykład stand-upu nie lubię, a film Vives lubię bardzo.


4. Nóż + serce (My kontra oni)
reż. Yann Gonzalez

Inspirowana prawdziwą historią reżyserki gejowskich filmów dla dorosłych opowieść koncentruje się na Anne (w tej roli Vanessa Paradis). Kobieta jest na skraju załamania, gdyż zostaje porzucona przez kochankę, a zarazem montażystkę jej filmów Lois. Odzyskać ją nie będzie łatwo, choć bohaterka podejmuje ten trud, realizując najambitniejszy ze swoich dotychczasowych projektów. Sytuacja mocno się komplikuje z chwilą, gdy jeden z jej aktorów zostaje brutalnie zamordowany. Policja niespecjalnie wydaje się tym zainteresowana, zatem Anne zmuszona jest, by podjąć śledztwo na własną rękę. Im dalej w nie brnie, tym większą ma świadomość, jak wpłynie to na jej dalsze życie.*

Cóż to jest za film. Z ekranu wylewa się najbardziej kiczowaty kicz, a gejowskie pornole porażają swoim rozczulającym artyzmem. Ofiary zaś są mordowane przez zabójcę, który zabija sztyletem wychodzącym z fallicznego narzędzia zbrodni. Jeżeli nic w Waszej głowie jeszcze nie eksplodowało, to dorzućcie do tego intrygę kryminalną, legendę, koszmarne wizje, Paryż, koloryt lat 70. i Vannesę Paradis w roli głównej, która świetnie odnalazła się w światku Gonzaleza. Choć można narzekać na motyw kryminalny, nieco rozmywający się wraz z rozwojem filmu, ciężko nie utonąć w barwach, przedziwnej atmosferze i – powracającym ponownie – kiczu, który sprawia, że Nóż + serce jest na swój sposób wyjątkowym doświadczeniem. Pięknie się to ogląda, pięknie się tego słucha. Film czasami nawet nieco bawi, a choć bywa nierówny, to chyba najbardziej wyrazisty film OFF Camery. Na sali nie było wolnych miejsc.


3. Królowa Kier (Konkurs Główny)
reż. May el-Toukhy

Anne prowadzi ustabilizowane życie kobiety w średnim wieku. Dwie córki, przykładny mąż, praca w poważnej kancelarii prawnej i położony w malowniczym zakątku, na skraju lasu, dom, urządzony z gustem i smakiem. Doświadcza jednak pewnego braku, którego sama nie może do końca pojąć ani zdefiniować. Spokojną codzienność bohaterki zaburza wprowadzenie się jej pasierba, niepokornego nastolatka Gustava, który nijak nie pasuje do wypracowanego przez nią pieczołowicie wizerunku idealnej rodziny. Być może właśnie dlatego Anne zaczyna odczuwać coraz większa fascynację chłopakiem.*

Królowa Kier otwiera festiwalowe podium, które – ku mojemu zaskoczeniu – w tym roku składa się wyłącznie z filmów z Konkursu Głównego. To znaczy, że tegoroczna rywalizacja o najważniejszą nagrodę Festiwalu była na naprawdę wysokim poziomie, i to się chwali. Queen of Hearts jest drugim filmem duńskiej reżyserki May el-Toukhy, poruszającym i przerażającym zarazem portretem głównej bohaterki. Osoby, cieszącej się dużym zaufaniem, która pomaga ofiarom i – w obliczu zakazanej fascynacji – sama staje się oprawcą. Trine Dyrholm w głównej roli jest fenomenalna. Nie wciela się jedynie w prawniczkę, ale przede wszystkim gra genialną aktorkę, która dzięki udanej kreacji, manipuluje otoczeniem. Pytanie tylko, czy jest potworem? Premiera już 7 czerwca dzięki Gutek Film.


2. Consequences (Konkurs Główny)
reż. Darko Štante

Wchodzący powoli w dorosłość przystojny Andrej (magnetyzujący Matej Zemljic) musi stawić się przed sądem, wezwany na rozprawę przez własnych rodziców. Nie mogąc poradzić sobie z bójkami, przemocą i problemami, jakie przeżywa nastolatek, wspólnie z sędzią decydują o odesłaniu go do ośrodka poprawczego. Bohater dość szybko odnajduje się w tamtejszej hierarchii, angażując się w działalność gangu pod wodzą charyzmatycznego Zeljko. Coweekendowe wypady do Lublany, wspólne imprezy, drobne przekręty i napady stają się nową niepisaną tradycją pełnych gniewu i agresji chłopaków. A ich emocje niespodziewanie znajdują ujście w coraz bardziej pokrętnym i ambiwalentnym układzie.*

Spójrzcie na plakat tego filmu. Jest niemal kwintesencją debiutanckiego Consequences. To film mocny i bardzo gęsty, a jego klimat pochłania w zasadzie od samego początku. Niezapomniane odczucia wzbudza jednak przede wszystkim kierunek, w którym podąża Darko Štante w swoim filmie. Niekiedy niepokojący, wywołujący niemałe zdziwienie czy zakłopotanie. Kierunek, w którym reżyser od silnego, nieco wulgarnego kina, przechodzi gwałtownie do historii o niepoznanej, nieakceptowanej i niezrozumiałej seksualności oraz wykorzystaniu. Wydaje się, że trochę błądzi, ale tak naprawdę prowadzi nas do uzasadnionego końca, spodziewanego, ale bardzo przez nas niechcianego. Štante czerpie ze schematów, i właściwie niewiele nas w Consequences zaskakuje, ale atmosfera tego filmu jest na tyle pochłaniająca, że nie sposób wyrzucić debiut Słoweńca z głowy. I na koniec pozwolę sobie na powtórzenie, bo czasami warto się powtarzać: bałkańskie rapsy jeszcze nigdy nie brzmiały w kinie tak dobrze. Serio.


1. Sons of Denmark (Konkurs Główny)
reż. Ulaa Salim

Rok po krwawym ataku bombowym w Danii społeczne nastroje mocno się zradykalizowały. Widać to najlepiej w przestrzeni publicznej, gdzie prym wiedzie ultranacjonalistyczny polityk Martin Nordahl, stojący na czele ruchu narodowego. Umiejętnie podsyca on antyimigranckie nastroje, na cel biorąc przede wszystkim mniejszość pochodzenia arabskiego. W tej niepewnej i pełnej wrogości rzeczywistości przyszło funkcjonować 19-letniemu Zakarii. Młody chłopak, coraz bardziej obawiając się o bezpieczeństwo swojej rodziny, decyduje się wstąpić do radykalnej islamskiej organizacji. Poznaje tam Alego, z którym szybko nawiązuje braterską więź. Niezgoda na to, co widzą każdego dnia, każe im reagować. Młodzieńczy gniew i chęć rewanżu przesłaniają im fakt, że mogą być jedynie narzędziem w czyimś ręku.*

Nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo się cieszę, że najlepszy film tegorocznej OFF Camery zwyciężył w Konkursie Głównym, a Ulaa Salim – duński debiutant – wróci z Polski z Krakowską Nagrodą Filmową. To przede wszystkim krytyka wszelkiego radykalizmu, ale również przemocy wobec innych, rodzącej kolejną przemoc. Sons of Denmark niby rozciąga przed nami wizję niedalekiej przyszłości, ale tak naprawdę mamy wrażenie, że to, o czym mówi w swoim debiucie Salim, już się trochę dzieje. Może nie na taką skalę, ale jednak się dzieje. I to wcale nie musi być Dania. I to wcale nie muszą być mniejszości etniczne. Szczególnie, że w naszym protolerancyjnym nowoczesnym świecie, wciąż głośno (a może i coraz głośniej) słychać pełne nienawiści hasła, propagujące przemoc i dążące do uciśnienia. Salim swoim filmem wyciągnął ze mnie wszystkie największe strachy dotyczące przyszłości, pokazał je na ekranie i zostawił – z piekielną wizją, miażdżącym zakończeniem, które złapało mnie za gardło, i prostą refleksją: nie chcę takiego świata.

 

A jaki jest według Was najlepszy film 12. Mastercard OFF Camera?

 

*opisy filmów pochodzą ze strony festiwalowej




1 Comment

  1. Bartek

    Zostawiam lajka 🙂

    Reply

Podyskutuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *