Pięćdziesiąt najlepszych piosenek 2018 roku

Jeżeli miałbym wskazać najtrudniejszy roczny ranking, byłoby to zestawienie najlepszych piosenek. Już wybór pięćdziesiątki był niemałym wyzwaniem, a potem jeszcze uporządkowanie… Tym razem nie zabrakło miejsca ani dla Dawida Podsiadło, ani dla Cardi B, ani dla The Carters, ani dla Ariany Grande, która w zestawieniu pojawia się dwukrotnie. Kto okazał się jednak tym najlepszym? Oto przed Wami lista pięćdziesięciu najlepszych piosenek 2018 roku według bloga oszerokopojetejkulturze.pl!


50. Kailee Morgue – Siren

Ranking pięćdziesięciu najlepszych piosenek 2018 roku otwiera pochodząca ze Stanów Zjednoczonych Kailee Morgue i jej singiel Siren. Początek zestawienia może wydawać się dość nieśmiały, ale utwór Siren bardzo mocno zapada w pamięci i trochę nieświadomie towarzyszył mi w tym roku przez kilka dobrych chwil. Czekam na więcej.


49. Arek Kłusowski – Po tamtej stronie

Karierę Arka Kłusowskiego śledzę od czasu jego występów w trzeciej edycji The Voice of Poland. Od tego czasu wiele minęło. Artysta trafił pod skrzydła FONOBO Label i po cichu liczę, że zaopiekują się nim tak, jak zaopiekowali się wspaniałym Ralphem Kaminskim. Po tamtej stronie – „moja historia, niestety bez happy endu” – mam nadzieje zwiastuje album, na który czekam od kilku lat. Nie dajmy się marnować takiemu głosowi.


48. Black Atlass – Pain & Pleasure

Gdybym miał wybierać pomiędzy The Weeknd a Black Atlass, śmiało skierowałbym swój głos w stronę tego drugiego. Jego Pain & Pleasure – tytułowy singiel z ostatniego albumu – jest niczym to nocne kochanie się z kobietą, o którym w refrenie śpiewa Kanadyjczyk. Przesycona czerwonymi światłami, teledyskowa sceneria klubu z tancerką pole dance w jego centrum jest jedynie dopełnieniem obrazka, który muzycznie kreuje Black Atlass. Zmysłowe doznanie.


47. xxanaxx – Na chwilę

Nie należę do największych fanów dwóch ostatnich płyt duetu xxanaxx, ale zawsze udaje mi się znaleźć na ich płytach utwory, przy których zostaję na dłużej. W przypadku Gradientu takim utworem było Na chwilę, które słusznie po premierze zostało kolejnym singlem promującym album. Głos Klaudii w trochę ciemniejszej (mroczniejszej byłoby tu zdecydowanie zbyt mocnym określeniem) muzyce brzmi najlepiej.


46. Julia Wieniawa – Nie muszę

Nie przepadam za jej medialną kreacją, podobnie zresztą jak za jej dotychczasowymi aktorskimi wcieleniami. Po singlu Oddycham sceptycznie byłem nastawiony również do jej muzyki. Po tym co usłyszałem pod koniec roku, mogę chyba jednak zapomnieć o tej wcześniejszej, irytującej piosence. To chyba największa niespodzianka tego rankingu, czyli Julia Wieniawa i jej Nie muszę wyprodukowane przez niezastąpionego Urbańskiego. Ale ta piosenka świetnie brzmi (Urbański robi to dobrze!). Ale rusza. Ale zapada głęboko w pamięci. Wypatruję debiutanckiego albumu wokalistki. Jeżeli będzie choć w pewnym stopniu tak dobry jak singiel Nie muszę, będę zadowolony.


45. Blanche – Moment

Przed rokiem zachwyciła mnie na Eurowizji, gdzie reprezentując Belgię zajęła 4 miejsce ze swoim dark popowym City Lights. Skromna dziewczyna w wyrazie artystycznym o niezwykłym głosie zaprezentowała w tym roku kolejne single, które zwiastują jej debiutancki album. Moment jest tym dotychczasowym najlepszym. To utwór, którego kilka lat temu nie powstydziłaby się Lorde na swoim Pure Heroine. Czym byłaby jednak ta piosenka bez niezwykłej barwy Blanche?


44. Allie X – Not So Bad In LA

Choć najnowszy album Allie X Super Sunset jest chyba najsłabszym w jej dotychczasowej karierze (wcześniejsze ColllXtion II znalazło się w rankingu najlepszych płyt ubiegłego roku), przyniósł nam on intrygujący singiel Not So Bad In LA. Allie X brzmi tutaj bardziej niegrzecznie i intrygująco niż zwykle. Szkoda, że album nie przyniósł większej ilości tak wyrazistych piosenek.


43. Lady Gaga – Look What I Found

Kiedy prawie wszyscy zasłuchują się w Shallow z soundtracku do filmu Narodziny gwiazdy, ja zakochałem się od pierwszego wejrzenia w Look What I Found. Intryguje przede wszystkim piano początkiem, w którym delektujemy się głosem Gagi. Same Narodziny gwiazdy odkrywają ją jako artystkę na nowo, chyba jeszcze bardziej niż jej ostatni album Joanne. A może by tak Lady Gaga nagrała cały taki album?


42. Christina Aguilera – Like I Do (feat. GoldLink)

Christina Aguilera odrodziła się na ostatnim albumie Liberation (przypomnę o jej szóstym miejscu na liście najlepszych płyt roku). Ukryła na nim wiele dobrego – od angażującego utworu Maria, przez dojrzewający we mnie singiel Accerelate, po świetną balladę Twice (klasa!), potężny duet z Demi Lovato Fall in Line czy intrygujące Deserve. Moim ulubieńcem jest jednak bardzo nowoczesne Like I Do, przy którym „Kryśka” podjęła współpracę z GoldLinkiem. Jest modnie i z klasą.


41. Dawid Podsiadło – Trofea

Pomimo wielkiego sukcesu, o którym bardzo dużo się mówi (i dobrze, bo jest o czym!), Dawida Podsiadło i jego Małomiasteczkowego zabrakło w rankingu najlepszych płyt. Choć bardzo chciałem, nie odnalazłem w całokształcie. Szanuję zaś promocję i bardzo podziwiam za odniesiony sukces. Naprawdę, wow! Znalazłem jednak coś dla siebie – moje ulubione na Małomiasteczkowym albumie, bardzo intrygujące (i dość wesołe w brzmieniu jak na Dawida) Trofea. Uśmiech.


40. SOHN – Nil

Nil od SOHN to jedna z tych wieczorowych piosenek, które towarzyszą człowiekowi w słuchawkach podczas spokojnych spacerów po mieście. Pięknie brzmiąca, niebanalna, niezwykle klimatyczna. Idealna na oczekiwanie na kolejny album artysty.


39. Ariana Grande – successful

O tegorocznym albumie Ariany Grande sweetener można powiedzieć wiele dobrego, ale również wiele złego. A właściwie wystarczy powiedzieć Pharrell Williams, którego zatrudnienie miało wprowadzić świeżość w muzyce wokalistki, a wywołało irytującą niespójność. Ariana wycisnęła jednak z tego albumu wszystko, co mogła, a dowodem tego są sukcesy trzech singli. successful – choć wyprodukowane przez Pharrella – jest moim ulubionym utworem z tej płyty. Tuż za nim singlowe no tears left to cry, od którego swego czasu nie mogłem się uwolnić.


38. Sigrid – Schedules

Debiutancki album Sigrid to jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie płyt nadchodzącego roku. Uwielbiam tę Norweżkę – jej świeżość, intrygującą prostotę i ten dziewczęcy urok, który objawia się również w jej muzyce. Schedules to najbardziej wyrazista piosenka z jej tegorocznej EP-ki Raw. Sukces artystyczny już osiągnęła. Ten komercyjny wciąż przed nią. Czy przyszły rok będzie rokiem Sigrid? Chciałbym!


37. MØ – Way Down

Po mniej lub trochę bardziej udanych singlach, bardzo ucieszyłem się, że MØ popełniła Way Down. Z jednej strony, otrzymujemy od niej utwór, który sprawdziłby się w rozgłośniach radiowych. Z drugiej – czuć w tym utworze tajemniczość, egzotyczność i swego rodzaju mrok. Gdyby ranking obejmował sto piosenek, pewnie dorzuciłbym tutaj jeszcze gorące Red Wine.


36. Miley Cyrus, Mark Ronson – Nothing Breaks Like a Heart

Miley Cyrus była już Hannah Montaną. Potem na fali popularności związanej z Disneyem popełniła jeden z największych hitów w swojej karierze, by powoli zrywać z wizerunkiem grzecznej dziewczynki. Przełomem był album Bangerz, który promowała w pewnym sensie kultowym teledyskiem do Wrecking Ball, by potem wrócić do swoich country korzeni. Nothing Breaks Like a Heart to miły powiew świeżości w jej muzyce po nieco nudnawym Younger Now. Jeżeli Miley uraczy nas tak dobrą płytą w 2019, na pewno nie zabraknie jej pośród najlepszych wydawnictw roku.


35. The Carters – APESHIT

The Carters, czyli wspólny projekt Beyonce i Jay-Z, wypuścili album z zaskoczenia. Queen B chyba już po prostu będzie nam tak teraz robić, że kolejne jej płyty będziemy otrzymywać niespodziewanie. Choć uważam, że Everything is Love nawet nie zbliżyło się poziomem do Lemonade czy jej wcześniejszego Beyonce, APESHIT jest kapitalnym singlem. I ten teledysk!


34. Eves Karydas – Couch

Będę miał tutaj tendencję do narzekania, że albumy nie spełniały moich oczekiwań i zdawałem się znajdować na nich tylko pojedyncze perełki. Te słowa nie ominą również Eves Karydas z Australii, której Couch był jedną z najczęściej słuchanych przeze mnie piosenek w tym roku, a jej debiutancki album Summerskin mimo wszystko trochę rozczarował. Warto jednak zwrócić na tę artystkę uwagę, bo to kolejny ciekawy głos z Australii, który może się podobać!


33. Aurora – Churchyard

Drugi album w karierze młodziutkiej Aurory przyniósł znacznie trudniejsze piosenki, a sam album (ta okładka, mistrzostwo!) jest potężnym krokiem naprzód w rozwoju artystycznym Norweżki. Churchyard to mój ulubieniec, któremu najbliżej do debiutu Aurory, ale jednocześnie słychać w nim jeszcze większą dojrzałość i świadomość. Uwielbiam tę muzyczną eksplozję, wydarzającą się w okolicach środka piosenki.


32. Laurel – Adored

Zdecydowanie najmocniejsza piosenka na świetnym debiutanckim albumie Laurel Dogviolet. Szkoda, że artystka (po tak długim debiutowaniu, ciężko nazwać ją debiutantką) nie sięga częściej po trochę głośniejsze i bardziej wyraziste dźwięki. W Adored brzmi perfekcyjnie.


31. Lykke Li – two nights (feat. Aminé)

Bardzo lubię tę „nową” Lykke Li. Szczególnie duet z Aminé, będący najspokojniejszą piosenką na albumie, niemal kojącą po wybuchowym deep end. Podobnie do ubiegłorocznego Sober II (Melodrama) Lorde, w którym budowany klimat, w pewnym momencie ustępuje miejsca ostrzejszemu, trapowemu brzmieniu w partii raperskiej.


30. Troye Sivan – Bloom

Choć tegoroczny Bloom Troye Sivana nazwałbym tylko dobrym popowym albumem, tytułowy singiel jest piosenką, która skradła mi kilka/kilkadziesiąt tegorocznych chwil. Jeszcze lepiej się jej słucha z kolorowym teledyskiem, który jest jeden z moich najulubieńszych klipów tego roku (ale o nich kiedy indziej!).


29. Avril Lavigne – Head Above Water

Po umiarkowanie przyjętym albumie z 2013 roku, na którym znajduje się największy koszmar w karierze artystki o równie koszmarnym tytule Hello Kitty, oraz przebytej bardzo ciężkiej chorobie, Avril Lavigne powraca z power balladą i robi to w niewiarygodnie świetnym stylu. Wszyscy, którzy mówili o jej artystycznym końcu, mogą być spokojni. Head Above Water koresponduje z pierwszymi albumami Avril, a ona sama brzmi tutaj najdojrzalej w swojej dotychczasowej karierze.


28. król – spróbuję / STRAŻNIK

Posłuchajcie tego, a potem całej płyty. W samotności.


27. Rosalie. – Holding Back

Wiele osób określa jej Flashback najlepszym tegorocznym debiutem fonograficznym oraz jednym z najciekawszych polskich debiutów ostatnich lat. Choć ukryła na albumie wiele dobrego (chociażby znane przez prawie każdego Spokojnie), a potem zrealizowała piosenkę do ramówki jednej ze stacji telewizyjnych (chwytliwe Więcej), ja upatrzyłem sobie Holding Back, które mogłyby zaśpiewać dziewczyny z Destiny’s Child. Z dźwiękami z przełomu XX i XXI wieku Rosalie. bardzo do twarzy.


26. Jorja Smith – I Am

Zawiodłem się debiutanckim Lost & Found Jorji Smith jako całokształtem, aczkolwiek lubię wracać do niektórych poszczególnych utworów, które znalazły się na albumie. Zanim jednak światło dzienne ujrzał debiut artystki, Jorja zrealizowała piosenkę I Am, która znalazła się na soundtracku do Czarnej Pantery. Życzyłbym sobie więcej takich piosenek od artystki.


25. ROSALIA – MALAMENTE Cap.1: Augurio

Choć zachwyciła wielu swoim albumem El Mal Querer, osobiście mam do niego dość skrajny stosunek. Z jednej strony, bardzo szanuję jako całokształt. Z drugiej – niechętnie do niego wracam. Nominowana do tytułu BBC Sound of 2019 ROSALIA wydała jednak porywające Malamente. Życzyłbym sobie więcej tak gorących i niebanalnych piosenek z Hiszpanii.


24. JMSN – Talk Is Cheap

Album Velvet, z którego pochodzi Talk Is Cheap, jest jednym z moich największych tegorocznych rozczarowań płytowych, tuż obok High As Hope od Florence + the Machine. JMSN na szczęście ukrył na swojej płycie bardzo zmysłowy utwór, który pochłania klimatem rodem z poprzedniej dekady. Artysta brzmi tutaj tak dobrze, jak w żadnej innej piosence na albumie.


23. Suwal – Sygnał (feat. Rosalie.)

Po świetnym duecie Szukam z Michałem Sobierajskim z trzeciej odsłony kompilacji Flirtini, czekałem na rozwój projektu producenckiego Suwala. Choć jego debiutancka EP-ka delikatnie mnie rozczarowała, Sygnał zrealizowany z Rosalie (jej debiutancki Flashback był największym nieobecnym mojej piętnastki, którego uplasowałbym zaraz na tym szesnastym miejscu) jest równie rewelacyjne, co wcześniej wspomniane Szukam. Posłuchajcie tego refrenu!


22. Jessie J – Easy On Me

Bardzo ubolewam nad tym, że czwarty album Jessie J, składający się z czterech EP-ek, przeszedł bez większego zauważenia. Easy On Me – wzruszająca ballada zakończona wiadomością głosową od zmarłego dziadka artystki, nagraną chwilę przed śmiercią – jest jej idealnym przedstawicielem. Na R.O.S.E. szukajcie przede wszystkim autentyczności, prawdy i wspaniałej Jessie, która wokalnie ponownie stanęła na wysokości zadania.


21. Bovska – Mocno Mocno

Otwierający Kęsy utwór od razu zapowiedział, że będziemy mieć do czynienia z albumem odważniejszym oraz ciekawszym, na którym Bovska będzie eksperymentować. I prawie za każdym razem artystka trafia w punkt. Słuchając Mocno Mocno aż chciałoby się krzyknąć mocniej! Kapitalna piosenka!


20. Cardi B – I Like It (feat. Bad Bunny, J Balvin)

Dwudziestkę otwiera święcąca triumfy na całym świecie Cardi B, która po świetnie przyjętym albumie, momentalnie stała się największą komercyjną konkurencją dla Nicki Minaj (ach te konflikty). Kto nie poruszał bioderkami do chwytliwego I Like It niech zawstydzony wstanie i nimi porusza. Szanuję bardzo.


19. Ariana Grande – imagine

Ariana Grande zaliczyła wspaniały rok. Po wydanym albumie sweetener, pod koniec roku zaprezentowała dwa nowe single zwiastujące przyszłoroczne wydawnictwo – triumfujące na listach przebojów thank you, next oraz balladę imagine, która przypomniała mi, że pomimo wszystkich muzycznych grzeszków, bardzo Arianę lubię i cenię. Tutaj dodatkowo prezentuje swój rejestr gwizdkowy – rozpływam się!


18. Niomi – Sugar

Jeszcze zanim opublikowała swój debiutancki singiel, okazała się największą niespodzianką tegorocznych urodzin Sofar Sounds Kraków, na których zaprezentowała akustyczne wersje swoich utworów. Oprócz Sugar puściła w świat jeszcze dwa single – klimatyczne What A Man i najbardziej wyraziste Into the Bliss. Debiutancki singiel, który znalazł się w rankingu najlepszych piosenek, to piosenka jakiej mogłaby jej pozazdrościć Banks. Moje największe tegoroczne odkrycie. Życzę jej wydania albumu.


17. Skott – In the Mood

Jeżeli myślę o idealnych refrenach, ostatnio pierwsza na myśl przychodzi mi Skott i jej In the Mood, ukryte na EP-ce Stay Off My Mind. Niespodziewany taneczny refren, który utrzymujemy po znacznie spokojniejszej zwrotce, buja lepiej niż niejeden przebój.


16. Bovska – Luksus

Pisząc tekst o Kęsach Bovskiej sugerowałem, że artystka robi konkurencję Taco Hemingway’owi. Choć to określenie rzuciłem trochę na wyrost, niemal pół żartem, pół serio, idealnie oddaje ono to, jak odczuwam Luksus. Największa niespodzianka na trzecim albumie Bovskiej i chyba najmocniej ruszający banger w jej karierze. Jestem wielkim fanem.


15. Ralph Kaminski, Szatt – Melancholia

Choć czwarta odsłona kompilacji Flirtini okazała się małym rozczarowaniem, przyniosła genialną piosenkę, owoc współpracy Ralpha Kaminskiego oraz Szatta. Długi, intrygujący wstęp nie zwiastuje tak emocjonalnego utworu. Wspaniały tekst, genialny (jak zwykle) wokal Ralpha Kaminskiego i świetne brzmienie. A może tak cały album tego duetu? To byłoby coś!


14. The Venus Project – Numb

Choć The Venus Project znalazło się na szczycie najlepszych płyt roku, w rankingu piosenek zabraknie go nawet w pierwszej piątce. Vol. 1 – najprościej w świecie rzecz ujmując – najlepiej sprawdza się jako całość. Słuchane osobno, delikatnie traci na swojej mocy. Nie można jednak nie zaznaczyć dwóch najmocniejszych punktów albumu. Pierwszy z nich – Numb – to najintensywniejsza piosenka na albumie pod względem emocji.


13. Mery Spolsky – Ups! (feat. Igorilla)

W ubiegłym roku zachwycałem się jej debiutanckim albumem Miło Było Pana Poznać, który był jednym z najbardziej intrygujących debiutów na polskiej scenie muzycznej ostatnich lat. Trzy piosenki opublikowane we wrześniu nie zapowiadały, że pod koniec roku otrzymamy Ups! – wielki krok naprzód artystki, w którym poznamy jej jeszcze bardziej zadziorną i niegrzeczną twarz. Podczas refrenu aż chciałoby się krzyknąć: „ups! Mery jesteś zajebista very much”. Chcę więcej!


12. SHHE – Eyes Shut

Czasami błądzi się po zakamarkach Spotify, by znaleźć prawdziwe perełki. SHHE i Eyes Shut puszczałem sobie za każdym razem pomiędzy kolejnymi przesłuchaniami debiutanckiego albumu The Venus Project. Tak na dobicie. Niezwykły klimat.


11. Ina Wroldsen – Mine

Utrzymana bardzo mocno w klimacie dark popu, Mine to zdecydowanie najlepsza piosenka na debiutanckiej EP-ce Iny Wroldsen, która zresztą znalazła się w topce najlepszych płyt roku. Z takim utworem Ina Wroldsen mogłaby reprezentować Norwegię na Eurowizji, a że jestem eurowizyjnym freakiem, już widziałem ją tam oczami wyobraźni. Żarty żartami, czekam bardzo na debiutancki album!


10. TOLA – Atmosphere

Pierwszą dziesiątkę otwiera chyba największa tegoroczna niespodzianka, czyli Tola i jej Atmosphere, które zwiastuje debiutancki solowy album artystki, będący jedną z najbardziej intrygujących mnie przyszłorocznych płytowych premier. Po nastoletnich miłostkach, zadurzyłem się w Toli na nowo podczas otwartej próby w krakowskim Magazynie Kultury, by potem zakochać się w jej nowej muzycznej odsłonie. Atmosphere zdaje się być dopiero początkiem artystycznego obnażenia, na które czekam z niecierpliwością. A do wszystkich niedowiarków mam skromny apel – dajcie Toli szansę.


9. Daria Zawiałow – Nie dobiję się do Ciebie

W ubiegłym roku zachwycałem się debiutanckim albumem Darii Zawiałow A Kysz!, by w tym roku artystka dostarczyła nam pierwszy zwiastun drugiej płyty Helsinki, której premiera przewidywana jest na początek przyszłego roku. Choć uwielbiam Miłostki, Malinowy Chruśniak i Króla Lul, zaryzykuję stwierdzenie, że Nie dobiję się do Ciebie to najlepsza piosenka w karierze Zawiałow. Istna petarda.


8. The Venus Project – Need A Man

Minimalizm to słowo klucz debiutanckiego albumu The Venus Project. Podobnie jest z drugim singlem promującym wydawnictwo. Need A Man to kameralna i zarazem mocna pod względem emocjonalnym ballada. Melancholia, pewien indywidualny smutek i autentyczność – to skrywa w sobie ta piosenka. Wzrusz.


7. The Dumplings – Tam gdzie jest nudno, ale gdzie będziemy szczęśliwi

Najbardziej intrygujący tytuł, który znalazł się w trackliście płyty Raj, przyniósł również jedną z największych niespodzianek – partię wokalną Kuby Karasia, który krótkim zakończeniem kradnie cały utwór niezastąpionej Justynie Święs. I jeszcze tekst – wspaniały!


6. Calvin Harris, Dua Lipa – One Kiss

Mówcie, co chcecie. Dua Lipa brzmi tutaj wspaniale, a sam Calvin Harris stworzył chyba jeden z ciekawszych brzmieniowo kawałków w swojej karierze. Kolejne Promises z Samem Smithem jakby trochę podąża w podobnym kierunku, ale to już nie to.


5. Natalia Nykiel – Jak żądło

Choć dla singla Łuny zabrakło miejsca w zestawieniu, musiał się znaleźć tutaj utwór Jak żądło, zaskakująco brzmiący cover piosenki zespołu T. Love. Driftujący samochód na lyric video idealnie oddaje transowe odczucia podczas tego utworu – ciemna noc, jedynie blask świateł i dźwięk szybkiej jazdy. To również odejście artystki od tego, co dotychczas prezentowała swoją muzyką. Brzmieniowo jest ciężej. Wokalnie jakby mocniej. Klimat zaś to najseksowniejsza zmysłowość.


4. Broods – Eyes A Mess

Duet Broods na początku roku zaliczył dwa solowe projekty, by pod koniec roku zaczął dzielić się ze słuchaczami muzyką, która zwiastuje ich przyszłoroczny album. Jednak to nie one robią największe wrażenie, a cover piosenki Gotye o intrygującym tytule Eyes a Mess. Po wspaniałym klimatycznym początku, uwielbiam dźwiękową eksplozję, która następuje gdzieś w okolicach połowy utworu. Życzyłbym sobie całego takiego albumu od Broods, ale single zwiastują jednak coś znacznie łagodniejszego.


3. The Dumplings – Raj

Usłyszany kilka miesięcy przed premierą płyty na koncercie, zachwycił mnie do tego stopnia, że myśląc o The Dumplings pragnąłem doznać Raju w wersji studyjnej. Ona zaś przerosła moje najśmielsze oczekiwania, przywodząc mi na myśl lata 80. i Córki Dancingu Agnieszki Smoczyńskiej. Tak się składa, że Raj to jednocześnie najlepsza polska płyta roku oraz – jak wynika z tego rankingu – również najlepsza polska piosenka. Wspaniały rok The Dumplings!


2. Lykke Li – deep end

Przed kilkoma dniami na trzecim miejscu pośród najlepszych płyt, a w przypadku najlepszych piosenek ponownie na podium o skromne oczko wyżej. Wówczas pisałem już, że ten utwór jest już dla mnie w pewnym sensie nieśmiertelny. Przy okazji recenzji zaś określiłem go mianem muzycznej pornografii, budzącej skojarzenia i rozpalającej. Zdania nie zmieniam.


1. Billie Eilish – you should see me in the crown

Tytuł najlepszej piosenki roku trafia do młodziutkiej Billie Eilish i jej potężnego you should see me in the crown. Mocny refren (aż chciałoby się powiedzieć zbyt mocny) idealnie koresponduje z mrocznymi zwrotkami i zgaszonym głosem artystki. Ona niemal mówi do nas szeptem, potęgując tym samym niepokój wywoływany już przez samą warstwę muzyczną. Za każdym razem jestem równie zmiażdżony. Moja tegoroczna najlepsza z najlepszych.

 

A JAKIE SĄ WASZE ULUBIONE PIOSENKI 2018 ROKU?

Piszcie w komentarzach!

 

Zamknąłem dla Was piosenki na jednej playliście. Łapcie!




1 Comment

  1. Pingback: Młoda muzyka, której warto posłuchać

Podyskutuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *