Najlepsze filmy | 11. Netia OFF Camera

11. Netia OFF Camera przeszła już do historii. Za mną dziesięć dni przepełnionych filmami, mniej lub bardziej inspirującymi spotkaniami (spotkanie z twórcami Twarzy wciąż odbija mi się czkawką) oraz – co chyba najważniejsze – unikatową atmosferą filmowego Krakowa, który przecież na co dzień jest Miastem Literatury UNESCO. To oczywiście nie koniec obecności tej edycji OFF Camery na blogu – przed Wami jeszcze kilka recenzji festiwalowych filmów, w tym najbliższych premier kinowych, nie tylko tych utrzymanych w duchu kina niezależnego. Jednak na podsumowanie samego Festiwalu, przyjrzyjmy się tym, według mnie, najlepszym tytułom, które zrobiły na mnie największe wrażenie podczas tegorocznej OFF Camery!

 

5. Nina
reż. Juraj Lehotski

Bohaterką filmu słowackiego reżysera Juraja Lehotskiego jest 12-letnia Nina. Wszystko, co do tej pory znała, stało się nagle obce, z chwilą gdy jej rodzice postanawiają sięrozwieść,. Zamiast wsparcia i zainteresowania ze strony najbliższych od tego momentu jest świadkiem niekończących się karczemnych awantur. I choć rodzice wciąż powtarzają bohaterce, że przede wszystkim zależy im na jej dobru, tak naprawdę myślą wyłącznie o sobie. Ucieczką dla Niny jest pływanie. Basen to jedyne miejsce, gdzie czuje się względnie bezpiecznie, ale ku jej rozpaczy i to staje pod dużym znakiem zapytania. (źródło: offcamera.pl)

Pamiętam, że podczas przeglądu najciekawszych premier na blogowym kanale, nie do końca byłem przekonany co do tego, że Nina to dobre kino. Ku mojemu zaskoczeniu, podczas Festiwalu, okazała się niemałym przełomem po serii co najwyżej średnich filmów, pozostawiających mnie z większym lub mniejszym niesmakiem. Nina to kameralny i jednocześnie poruszający dramat rodzinny, przedstawiony oczami dziecka, które staje się ofiarą przepychanek rozwodzących się rodziców. Przedmiotem rozgrywki w walce o swoje racje. Gorzki obraz, w pewnych momentach piekielnie smutny, trzymający w napięciu do ostatnich chwil i niekiedy przepiękny (symboliczne przedstawienie wypadku zwaliło mnie z kolan, choć siedziałem w fotelu wygodnej Reduty w Kinie Ars).

 

4. Brad’s Status
reż. Mike White

Głównym bohaterem filmu wziętego amerykańskiego scenarzysty, producenta, aktora, wreszcie reżysera Mike’a White’a jest 47-letni Brad Sloan. Mężczyzna, który uzyskał w swoim życiu określony poziom stabilizacji. Ma stałą, bezpieczną pracę, dom w Sacramento, kochającą żonę Melanie i utalentowanego syna Troya. Chłopak staje przed jednym z pierwszych ważnych momentów w swoim życiu, jakim ma być wybór college’u. Pomocą rzecz jasna służył będzie ojciec, który towarzyszyć ma synowi w wycieczce po potencjalnych szkołach. Niewinny wypad zamienia się dla bohatera w poważną i bolesną refleksję na temat własnego życia. (źródło: offcamera.pl)

Ten film to bezsprzecznie jedna z moich większych niespodzianek 11. Netia OFF Camera. To kino, które ogląda się z uśmiechem na twarzy, choć jest to trochę taki uśmiech, który pojawia się na naszych twarzach pomimo poczucia jakiejś wewnętrznej goryczy. Brad’s Status w całkiem zręczny sposób opowiada o rozczarowaniu życiem, które wynika z ciągłego porównywania się do innych, a w szczególności tych zamożniejszych i postawionych gdzieś trochę ponad nami na drabinie społecznej. Ale nie tylko o porównywaniu, ale też jakiejś wewnętrznej, bezskutecznej rywalizacji, ubranej w słodko-gorzkie nuty. W pakiecie świetny Ben Stiller.

3. Retablo
reż. Alvaro Delgado Aparicio

Czternastoletni Segundo wraz z rodzicami mieszka w niewielkim domu w położonej w górach peruwiańskiej wiosce. Terminuje u ojca, cenionego rzemieślnika, specjalizującego się w ręcznie robionych ołtarzach z wizerunkami świętych. Dla chłopca dużo ciekawsze od samej pracy są jednak wizyty w mieście, gdzie sprzedają rękodzieło, a jednocześnie pozyskują materiały. To dla niego powiew świeżości i namiastka szansy na zaspokojenie ciekawości świata. Pozostaje jednak lojalny w stosunku do ojca, cierpliwie ucząc się fachu, by w przyszłości pójść w jego ślady. Bliska relacja pomiędzy bohaterami wystawiona zostaje na poważną próbę, z chwilą gdy Segundo odkrywa skrzętnie skrywaną przez ojca tajemnicę. (źródło: offcamera.pl)

Jedyny film z Konkursu Głównego w tym zestawieniu i właściwie jedyny, który mógł ewentualnie zagrozić zwycięstwu Jagody Szelc lub Piotra Domalewskiego (i jak wiadomo, nie zagroził, bo Wieża. Jasny Dzień oraz Jagoda Szelc zakończyły Festiwal z główną nagrodą). Retablo to jeden z tych filmów, które z każdą kolejną sekundą powolutku, jednostajnie rosną, by w ostatniej scenie okazać się kinem emocjonalnie brutalnym. Przesyconym. Wybuchającym. Nie wiem, czy faktycznie miażdżącym, ale na pewno mocno uderzającym. Poza tym to całkiem ładnie zrealizowane kino, ciekawie podchodzące do wyeksploatowanego na wszystkie strony tematu. Traktujące o zrozumieniu i prawdziwej miłości syna do ojca. Kiedy w stanie “zamarcia” opuszczałem salę, jedna z oglądających powiedziała, że bardzo jej się podobało – bo niby było niepozornie, nic się nie działo, a na końcu takie mocne zwieńczenie. Jedno z najpiękniejszych jakie zobaczyłem podczas ostatnich trzech edycji Festiwalu. Believe me.

2. Pan Roosevelt
reż. Noël Wells

Wielu reżyserów przekonuje, że komedia to najtrudniejszy z filmowych gatunków, bo dużo łatwiej widza doprowadzić do łez, niż szczerze rozbawić. Tego drugiego zadania podjęła się – i to w swoim debiucie – Noël Wells, w dodatku w więcej niż w jednej roli. Wciela się ona w postać dwudziestoparoletniej aktorki komediowej, która bez większego powodzenia próbuje zrobić karierę w Los Angeles. Gdy dzwoni jej były chłopak, przekazując nie najlepsze wiadomości, decyduje się zostawić wszystko i jak najszybciej wrócić do rodzinnego Austin w Teksasie (notabene mekki amerykańskiego kina niezależnego). (źródło: offcamera.pl)

Jak najłatwiej scharakteryzować Emily Martin? Niespełniona aktorka, która postawiła wszystko na jedną kartę, licząc na jakiś przełom w swoim życiu, który ostatecznie nie nastąpił. Uśmiechnięta, szalona, choć gdzieś w głębi życia rozgoryczona ciągłymi niepowodzeniami i jakąś rutyną, która wkradła się do jej życia. Pan Roosevelt – debiutancki film Noël Wells – to komedia, która zrobiła mi humor na całej OFF Camerze. Traktowała bezkompromisowo o żałobie, zabawnie o wyimaginowanej rywalizacji oraz poczuciu utraty tego, co było w poprzednim życiu. Na pewno nieidealna, pełna wdzięku komedia, z główną bohaterką, której nie da się nie pokochać. To miłość porównywalna do tej, którą czuje się do Frances Ha Grety Gerwig czy Poppy z Happy Go Lucky!

1. Kissing Candice
reż. Aoife McArdle

W swoim fabularnym debiucie pochodząca z Irlandii Północnej Aoife McArdle przenosi nas do niewielkiego nadmorskiego miasteczka. Surowy, zimny krajobraz współgra tu z nastawieniem mieszkańców, wśród których próżno szukać serdeczności czy empatii. W takim środowisku funkcjonuje na co dzień 17-letnia Candice (przekonująca rola Ann Skelly), zatem trudno się dziwić, że dziewczyna stara się uciekać do świata fantazji. Czasem świadomie, a kiedy indziej w trakcie gwałtownych ataków epilepsji. Paradoksalnie właśnie wtedy jej „wizje” wydają się być najbardziej klarowne. Podczas jednej z nich widzi przystojnego, młodego chłopaka, którym wyraźnie jest zaintrygowana. Nie daje jej to spokoju, zwłaszcza że poznaje mężczyznę do złudzenia go przypominającego. To chyba jedyne, co trzyma ją w rodzinnym miasteczku terroryzowanym przez lokalny gang. (źródło: offcamera.pl)

Sam po seansie nie spodziewałem się, że to właśnie Kissing Candice będzie tym filmem, który będzie na szczycie mojej festiwalowej topki, ale zupełnie nie mogę się od niego uwolnić. Debiut McArdle siedzi gdzieś głęboko we mnie. Od czasu do czasu przywołuje piękne teledyskowe sceny, albo bardzo intrygujące wizje głównej bohaterki. To kino opowiadające obrazami. Nieco hipsterskie, ale w tym przypadku określenie „hipsterskie” nie jest żadnym zarzutem. To filmowy trans, z którego ciężko się wydostać. Kino niezależne na poziomie, na którym zawsze chciałbym je oglądać. Aoife McArdle dopisuje do listy swoich ulubionych debiutantów, kieruje swój wzrok w stronę jej nadchodzącej twórczości, a w Was zachęcam do łapania tego filmu – może pojawi się na jakichś kolejnych festiwalach kina niezależnego! Oby!

Podyskutuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *