Przyszłość bez prawdziwej miłości?

Technologia zmienia życie człowieka, ale to jak wpływa na pojęcie miłości, wydaje się niekiedy niemal kuriozalne. Miłość przestaje być uczuciem jednej osoby do drugiej, a staje się uczuciem człowieka do… No właśnie. Rzeczy? Złudzenia? Sztuczności? W wizji miłości przyszłości istota ludzka sprawia wrażenie trochę niepotrzebnej i choć bliskość wydaje się nieodłącznym warunkiem jej prawidłowego istnienia, niepokojąco patrzymy na to, jak człowiek łatwo zostaje zastąpiony przez wytwory pozbawione podmiotowości. Na przykład w filmach, niejednokrotnie słodko‑gorzkich – niby ładnych i zachwycających, a jednocześnie wyzwalających wątpliwości wobec zbliżającej się przyszłości, często nawet niezbyt odległej.

Usuń – Kosz – Opróżnij

Wracając jednak do obecności człowieka – nawet jeżeli miłość połączy dwójkę osób, dzięki technologii zawsze możemy wymazać jedną z nich z naszej pamięci. Usunąć z historii tak, jak usuwa się niechciane strony z historii internetowego przeglądania. Zabieg niby trochę bardziej skomplikowany, ale brzmiący niemal tak samo. Zakochany bez pamięci Joel – patrząc przez pryzmat tytułu filmu oraz uczucia bohatera do bohaterki – postanawia na zawsze zapomnieć o Clementine, która wymazała go z pamięci i zaczęła traktować jak obcą osobę. Mężczyzna poddaje się temu samemu zabiegowi – chce zakończyć definitywnie pewien etap swojego życia, który wyrządził mu niemałą krzywdę. Choć ostatecznie wszystko w tym filmie okazuje się dość przewrotne, a miłość wygrywa z technologią, przez co – banalnie rzecz ujmując – nie da się oszukać przeznaczenia, Michael Gondry (ten sam, który przeniósł na ekran historię kobiety, w której płucach zaczęła rosnąć lilia) sprowadza w swojej wizji człowieka do kategorii rzeczy. Niby powszechnie mówi się, że zapomnieliśmy o kimś, ale nigdy nie są to wspomnienia, których wyzbywamy się na zawsze. Bez odwrotu. U Gondry’ego przypomina to trochę wyrzucenie kogoś do śmietnika. Albo pozostając w klimacie technologii, wyrzucenie do ukrytego gdzieś na pulpicie kosza i kliknięcia „opróżnij”, któremu towarzyszy charakterystyczny szeleszczący dźwięk Windowsa.

O miłości do drugiego człowieka w obliczu nowej technologii mówił też Alexander Payne w swoim ubiegłorocznym Pomniejszeniu, zmniejszając wybrane jednostki do wielkości powszechnego smartfona. To proces bardzo ciekawy, choć sam film do ciekawych raczej nie należy. Na tytułowe pomniejszenie decyduje się małżeństwo, które poświęca wszystko – rodzinę, przyjaciół i całe dotychczasowe życie. Cel jest dość istotny – lepsze i wygodniejsze życie. Przede wszystkim tańsze bycie w luksusowym świecie, w którym można pozwolić sobie na wiele, wiele więcej. Technologiczna ingerencja w życie człowieka wydaje się w tym obrazie porywająca, choć ciężka, bo prowadząca do konfliktów między „dużymi” i „małymi”. Ale staje się ona również przyczyną rozpadu małżeństwa, do którego doprowadził brak porozumienia w sprawie pomniejszenia – niegotowość żony głównego bohatera. Bo choć to szansa niezwykle kusząca dla człowieka, związana jest z nieodwracalnym zerwaniem z całą swoją przeszłością. Może w takim przypadku warto byłoby trochę doprecyzować pomysł z Zakochanego bez pamięci – pozwolić na wymazanie z pamięci wybranych punktów z przeszłości, by móc cieszyć się nowym małym życiem?

Ubiegły rok przyniósł nam jeszcze jedną ciekawą wizję przyszłości, a mianowicie nagrodzonego dwoma Oscarami Blade Runnera 2049, który choć okazał się finansową katastrofą, porwał artystycznie. Zaintrygował również relacją aktorsko nieco drewnianego Ryana Goslinga z hologramową kobietą. W tym przypadku – o dziwo – również jest potrzebny drugi człowiek, a kiedy pomiędzy hologramem a głównym bohaterem dochodzi do zbliżenia, do mieszkania sprowadzona zostaje prostytutka, na którą nakłada się wizerunek wirtualnej kobiety. Straszne? Okropne.

Sztuczne piękności

Czasami jednak człowiekowi nie jest potrzebny drugi człowiek i nie musimy wcale takiego przykładu szukać daleko. Wystarczy sięgnąć po uwielbiany przez miliony ludzi na całym świecie film Ona Spike’a Jonze’a z niemal mistrzowskim Joaquinem Phoenixem w roli głównej. Przypomina to trochę rozmowę z „ajfonową” Siri (przyznać się, kto z nudów rozmawiał z Siri?). Różnica jest jednak znacząca – Samantha potrafi mówić o uczuciach i nie ogranicza się do neutralnych stwierdzeń. Jest (nie)prawdziwą kobietą zamkniętą w małym urządzeniu. Głosem, w którym można się zakochać, szczególnie, gdy doskwiera człowiekowi samotność (zresztą mówi nim sama Scarlett Johanson, no proszę Państwa!). I w końcu – sztuczną inteligencją, która być może nie da człowiekowi fizycznego zaspokojenia, ale chociaż intelektualne spełnienie. I choć treść jaka płynie z filmu Ona nie jest zbyt optymistyczna, nie jest tak tragiczna jak przyszłość z bezkompromisową Avą z Ex Machiny. Metalową femme fatale o twarzy przepięknej Alicii Vikander, która jest robotem, inteligencją i sprytem przewyższającą człowieka. Ava to kokietka. Maszyna, której ciężko się oprzeć. To nie tylko wspaniały robot, ale przede wszystkim jedna z najbardziej intrygujących filmowych postaci ostatnich lat. Jej unikatowość dostrzegamy szczególnie w kipiących od zmysłowości sesjach z Calebem. Pod prostymi dialogami kryje się mnóstwo erotyzmu i chemii. Do tego stopnia, że w pewnym momencie zapominamy, że Ava to jedynie zlepek metalu i kabli przesyłających informacje.

No więc, co będzie z tą miłością, kiedy technologia jeszcze bardziej zdominuje życie człowieka, wpływając na wszystkie, nawet te najbardziej skrywane i intymne aspekty jego istnienia? Pozostawiam to pytanie dla Was, bo po przytoczeniu moich ulubionych przykładów wpływu technologii na człowieka i na pojęcie miłości, najprościej mówiąc – nie wiem. Jeżeli którykolwiek z tych filmów będzie proroczy, a na pewno taki film jak Ona trochę proroczy się staje już teraz, wizja istnienia miłości jako powszechnie rozumianego uczucia pomiędzy dwójką ludzi, wydaje się trochę zachwiana. Kto wie, może faktycznie kiedyś będziemy kochać roboty, a one będą wykorzystywać umiejętnie nasze ludzkie słabości jako maszyny doskonałe? Oby nie.

 

Artykuł z cyklu „Bazgroły” powstał w ramach współpracy przy 7. Przeglądzie Filmów Psychologicznych WGLĄD, który odbędzie się w Krakowie od 16-18 marca 2018 roku. W imieniu organizatorów serdecznie Was wszystkich zapraszam. O takich i innych przypadkach wpływu technologii na życie człowieka będziecie mogli podyskutować na specjalnych panelach i warsztatach. Wszystko wskazuje na to, że będę tam również i ja! Do zobaczenia!

(klikając w zdjęcie przejdziecie do strony wydarzenia)

Podyskutuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *