Soundtrack „La La Land” | KONKURS

Za tydzień Mikołajki. Dzień, w którym dzielimy się z najbliższymi prezentami lub otrzymujemy je od naszego ulubionego białobrodego Świętego w czerwonym wdzianku (bo wszyscy wierzymy w Świętego Mikołaja, prawda?). Z tej okazji, postanowiłem zorganizować dla Was – moi drodzy czytelnicy i obserwatorzy – mały konkurs, w którym do wygrania jest soundtrack filmu La La Land, który skradł serducha milionów ludzi na całym świecie. Wystarczy odpowiedzieć w komentarzu pod tym postem na pytanie konkursowe, które – nie bójcie się – jest bardzo proste. A brzmi ono następująco:

 

JAKI JEST NAJLEPSZY DOTYCHCZASOWY FILM, MAJĄCY W TYM ROKU
PREMIERĘ W POLSKICH KINACH I DLACZEGO?

 

 

Nie musicie pisać długaśnych recenzji, bo czasami mniej znaczy więcej. Autor odpowiedzi, która spodoba mi się najbardziej (i oczywiście nie chodzi tutaj o trafienie w moje filmowe gusta, równie dobrze mogę wybrać odpowiedź, w której zamieszczony został tytuł, z którym zupełnie mi nie po drodze), otrzyma płytę z oscarową muzyką do filmu La La Land, z przepięknym City of Stars na czele.

Na odpowiedzi w komentarzach pod tym postem czekam do wtorku 5 grudnia włącznie. W Mikołajki, 6 grudnia, ogłoszony zostanie zwycięzca, z którym skontaktuję się drogą mailową. Wiecie, coś w rodzaju prezentu mikołajkowego ode mnie! Czekam więc na Wasze odpowiedzi i życzę wszystkim powodzenia!

8 Comments

  1. Patrycja

    Jako fanka animacji swój głos daje filmowi Pixara “Coco”. Piękny film pod względem technicznym jak i z cudownym soundtrackiem. Główny bohater jest cudowny, morał jaki niesie film i sama animacja!!! Zakochałam się w kolorach świata zmarłych. Ten film wzrusza mimo popularnych opinii “bajka dla dzieci” i nie jeden twardziel będzie musiał sięgnąć po chusteczkę. Gorąco polecam wszystkim którzy go nie widzieli

    Reply
  2. Kinga

    Odpowiem na to pytanie dziś, bo jutro wybieram się na Cichą Noc. A za kilka dni na Coco.
    Na ten moment z pełnym przekonaniem mogę odpowiedzieć – Manchester by the Sea.
    Obawiam się, że po zbliżających się seansach mogłabym mieć problem z jednoznaczną odpowiedzią.
    Manchester to jeden z tych tytułów, które zostają we mnie na długo po seansie. Potrafił wzbudzić emocje, z których ciężko ochłonąć. Zachwycił mnie scenariusz, który jest idealnie zbalansowany i ukazuje w naturalny, prosty i nieprzerysowany w żaden sposób ludzkie zachowania. Do tego wspaniała gra aktorska! Oglądając retrospekcyjną sekwencję z przesłuchania miałam dreszcze, które pojawiają się na samo jej wspomnienie. Film ten dał mi dokładnie to czego szukam w kinie!

    Reply
  3. Julia

    Według mnie najlepszym dotychczasowy film mającym w tym roku premierę w Poslce to “Był sobie pies”. Film ten jest przyjemny w odbiorze i dla każdego, można go oglądać w każdym wieku. Podczas oglądania emocje, które nam towarzyszą powodują, że na zmianę śmiejemy się i płaczemy. Dzieło to ukazuje ludzką naturę, zmienność i pobudza do działania, by nie zmarnować swojej szansy na miłość. Opowiada o prawdziwiej przyjaźni która tworzy się między psem a człowiekiem. Bardzo trafił do mojego serca i wzruszył. Polecam każdemu.

    Reply
  4. Sławek

    Pokot – z resztą widziałem go tego samego dnia co La La Land
    Film wielowymiarowy, z kilkoma kwestiami i problemami społecznymi. Niejednoznaczny, zadający widzowi pytania, zmuszający do myślenia, pokazujący piękno Polski ale i okrutną naturę Polaków. No ale czego spodziewać sie po Holland? Jest tu wszystko co uwielbiam w filmie – wyrazista osoba – taka swego rodzaju idealistka, jedna przeciwko wszystkim, kobieta walcząca z męskim postrzeganiem kobiety, nieobojętna na los słabszych (tu zwierząt), ale i morderczyni w słusznej sprawie. I siedzisz sobie w tym kinie i myślisz “Jak ja bym się na jej miejscu zachował?”. I to właśnie jest przymiot filmów dobrych, o czymś…

    Reply
    1. Paweł Pachla (Post author)

      Nie mogłem się zdecydować, ale się zdecydowałem. Gratulacje! Już piszę maila o dane do przesyłki! 😀

      Reply
      1. Sławek

        No to super! Dziękuję! Zaraz sprawdzam maila 🙂

        Reply
  5. Marcin

    Moim filmem tego roku jest Captain Fantastic. Długo się zastanawiałem dlaczego i dochodzę do wniosku że w pewien sposób urzekł mnie swoją magią (dla innych może tam w ogóle nie być magii).

    To ten film w którym nawet nie wiem co dokładnie mi się najbardziej podobało: scenariusz? zdjęcia? muzyka? gra aktorska? Wiem tylko tyle że ten film zapamiętuje w kategorii “magiczny” – i nie jest to magia rodem z Władcy Pierścieni (mimo że też mamy tu Viggo Mortensena).

    Reply
  6. Kamil

    Zachwyciła mnie animacja, która przez dłuższą chwilę bez reszty opanowała dyskurs publiczny w Polsce. Opowieść o depresji, cierpieniu, sztuce i sklejaniu/rekonstruowaniu rzeczywistości z fragmentów, przekazów i interpretacji. “Twój Vincent” oprócz zachwytów, ochów i achów zebrał również wiele nieprzychylnych komentarzy. Zarzucono mu sztampowość narracji, fragmentaryczne potraktowanie życiorysu Van Gogha, uproszczenia historiograficzne, a wreszcie banalność strony wizualnej – podmalowanie już nakręconych filmowych kadrów zamiast po prostu malarskiego opracowania animacji. Nie polemizując z tym pierwszym argumentem, bo rzeczywiście warstwa narracyjna filmu wykorzystuje ograne sprawdzone schematy z kina noir czy powieści detektywistycznej – chylę czoła przed ogromnym zaangażowaniem twórców w oddanie ducha twórczości Vincenta van Gogha i odejście od schematu biografii ukazanej w liniowy sposób. Wykonano ogromną gargantuiczną wręcz robotę przygotowując się do tej realizacji! Znać przestudiowaną fakturę obrazów, , ukazane “przecierki”, uchwycone impasty, oddany głębi emocjonalny bagaż prac, przeczytane setki listów napisanych przez artystę w których opisywał najdrobniejsze detale codzienności, ziarenko po ziarenku przestudiowane fakty biograficzne. Z tych właśnie elementów została utkana misterna konstrukcja tego filmu, która dzięki pozornie błahym wątkom dodatkowym i retrospekcjom oraz słodko – gorzkim akcentom humorystycznym uniknęła pompatyczności towarzyszącej często filmom dotyczącym artystów. Myślę, że główne przesłanie filmu nie dotyczy jedynie tragicznych losów Vincenta van Gogha. “Twój Vincent” w przepiękny i bardzo prosty sposób pokazuje, że jesteśmy nieprzeniknieni jako ludzie. Składamy się z luk i niedopowiedzeń. Nasze biografie to mieszanki faktów, mitów i cudacznych wymysłów na nasz temat tworzonych przez innych ludzi (czasem nawet w dobrej wierze), I tak samo tym wszystkim elementom jest do prawdziwych nas daleko, jak i blisko. O zjawisku pamięci, o osobistej mitologii, o sztuce zbudowania sylwetki innego człowieka za pomocą opisu, o niesprawiedliwym ocenianiu, o upraszczaniu, o wielu twarzach, o tym jest dla mnie ten film.

    Reply

Podyskutuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *